poniedziałek, 20 lutego 2012

uczę się ludzi...

uczę się języka migowego...początkowo miałam inne intencje, ale teraz to chyba uczę się dla swoich sąsiadów. Nie słyszą krzyków, nie słyszą gróźb, przestanę do nich mówic - będę migała... dzięki Wam serdeczne za brak reakcji. a dźwięki gitary ok 18 są problemem... Gratuluję!

niedziela, 19 lutego 2012

candy-hity czyli UHK Gallery

Zestaw powstał z okazji pierwszych urodzin marki UHK Gallery.

W skład kitu wchodzą:
- 2 szt papieru Bellotto z kolekcji Wenecja
- 2 szt papieru Creme Brulle z kolekcji Sklepy Cynamonowe Brown Sugar
- 2szt papieru Caramel Macchiatto z kolekcji Sklepy Cynamonowe Brown Sugar
- 2 szt papieru Christmas Carol z kolekcji HO HO HO
- unikatowy stempel zaprojektowany przez Zuzannę Marcinkowską
- zestaw elementów z tektury
- 4 matalowe zawieszki w kolorze starego złota
- 6 kwiatków
- 3 ćwieki - perły
- metr wstązki kremowej
- 2 metry wstązki vintage w kolorze brzoskwiniowym



http://uhkgallery-inspiracje.blogspot.com/

q-kalendarz

bo zostało opakowanie po wielkim zegarze Młodej, no to trzeba było... do tego doszły: drewniana ramka podgryziona przez szynszyle, węgierski kalendarz, wysuszone papryczki, czosnek, łyżki, makaron, itp...



walentynkowo


było słodko

środa, 11 stycznia 2012

aż strach wrócić

przypadkiem odkryłam, że już 3 miesiące nie pisałam magiJagi... Masakra... Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że ciężko pracowałam fizycznie- przez co wróciłam do maszyny do szycia. Wróciłam to brzmi dumnie, a tak po prawdzie uczyłam się od podstaw, przy okazji uszyłam kilkadziesiąt wypoczynków (sofy, tapczany, itp), sobie firanki i przeróbki toreb, butów, spodni, Mamie sukienkę. Od czasu do czasu przeszywam także kartki :)
Zmagam się także z bólami poważnymi, ale w czasie problemów z lekarzami, aptekami to raczej przemilczę swe przygody.
Córuś Młoda mi się starzeje w oczach- już w niedzielę stuknie jej 16, sama nie wiem kiedy to minęło. Będą zatem słodkości, sporo wspomnień, a przez to i dostrzegania różnic marzeń wszelkich (to może nie jest zrozumiałe- bardzo osobiste jednak).
Święta ukochane spędziłam (z Młodą i Kotem) u Rodziców w górach- było jak zwykle bosko. Młoda z Mam upichciły racuchy- aż bolało, że zdjęć im nie zrobiłam. Gdy zasiadaliśmy do wieczerzy, za oknem była wiosna, ale magia miejsca dała znać i tej zimy: ok 20 spadł śnieg i pobielił skutecznie całą okolicę. Młoda z radością trzylatki wyciągnęła mnie na bitwę śnieżkową, było bombastycznie, mimo, że śnieg atakował także z dachu. Na Pasterkę szło się z uśmiechem wewnętrznego dzieciaka, działało już samo wspomnienie propozycji Młodej (podczas bitwy jeszcze)- "Mamo, chodźmy pod kościół- podlejemy zamek wodą, może znowu zamarznie". Zamek nie zamarzł, ale i tak było magicznie- czarna bryła kościółka świeciła pięknymi witrażami, efekt niesamowity- te małe okienka z feerią barw okraszone radosną, pobieloną śniegiem kolędą. Magia w pełnej krasie. Powrót z Pasterki też był pełen emocji- na wsi latarnie gasną o 22, zatem po omacku wracaliśmy- i dziękowałam (!) za wszelkie fajerwerki- oświetlały drogę do Domu...
Po takim powrocie wiadome już było, że należy opisać te wszystkie magiczne chwile Domu- zatem zaczęłam pisanie- całkiem nieźle idzie. kilka starych zdjęć do jutra wrzucę :)