Zestaw powstał z okazji pierwszych urodzin marki UHK Gallery.
W skład kitu wchodzą:
- 2 szt papieru Bellotto z kolekcji Wenecja
- 2 szt papieru Creme Brulle z kolekcji Sklepy Cynamonowe Brown Sugar
- 2szt papieru Caramel Macchiatto z kolekcji Sklepy Cynamonowe Brown Sugar
- 2 szt papieru Christmas Carol z kolekcji HO HO HO
- unikatowy stempel zaprojektowany przez Zuzannę Marcinkowską
- zestaw elementów z tektury
- 4 matalowe zawieszki w kolorze starego złota
- 6 kwiatków
- 3 ćwieki - perły
- metr wstązki kremowej
- 2 metry wstązki vintage w kolorze brzoskwiniowym
http://uhkgallery-inspiracje.blogspot.com/
niedziela, 19 lutego 2012
q-kalendarz
bo zostało opakowanie po wielkim zegarze Młodej, no to trzeba było... do tego doszły: drewniana ramka podgryziona przez szynszyle, węgierski kalendarz, wysuszone papryczki, czosnek, łyżki, makaron, itp...
niedziela, 29 stycznia 2012
księżycowo dla Gary'ego
Zawieszka na wesoło- literki przy moich obolałych łapkach robiło się zabójczo, ale całkiem fajnie wyszło.
środa, 11 stycznia 2012
aż strach wrócić
przypadkiem odkryłam, że już 3 miesiące nie pisałam magiJagi... Masakra... Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że ciężko pracowałam fizycznie- przez co wróciłam do maszyny do szycia. Wróciłam to brzmi dumnie, a tak po prawdzie uczyłam się od podstaw, przy okazji uszyłam kilkadziesiąt wypoczynków (sofy, tapczany, itp), sobie firanki i przeróbki toreb, butów, spodni, Mamie sukienkę. Od czasu do czasu przeszywam także kartki :)
Zmagam się także z bólami poważnymi, ale w czasie problemów z lekarzami, aptekami to raczej przemilczę swe przygody.
Córuś Młoda mi się starzeje w oczach- już w niedzielę stuknie jej 16, sama nie wiem kiedy to minęło. Będą zatem słodkości, sporo wspomnień, a przez to i dostrzegania różnic marzeń wszelkich (to może nie jest zrozumiałe- bardzo osobiste jednak).
Święta ukochane spędziłam (z Młodą i Kotem) u Rodziców w górach- było jak zwykle bosko. Młoda z Mam upichciły racuchy- aż bolało, że zdjęć im nie zrobiłam. Gdy zasiadaliśmy do wieczerzy, za oknem była wiosna, ale magia miejsca dała znać i tej zimy: ok 20 spadł śnieg i pobielił skutecznie całą okolicę. Młoda z radością trzylatki wyciągnęła mnie na bitwę śnieżkową, było bombastycznie, mimo, że śnieg atakował także z dachu. Na Pasterkę szło się z uśmiechem wewnętrznego dzieciaka, działało już samo wspomnienie propozycji Młodej (podczas bitwy jeszcze)- "Mamo, chodźmy pod kościół- podlejemy zamek wodą, może znowu zamarznie". Zamek nie zamarzł, ale i tak było magicznie- czarna bryła kościółka świeciła pięknymi witrażami, efekt niesamowity- te małe okienka z feerią barw okraszone radosną, pobieloną śniegiem kolędą. Magia w pełnej krasie. Powrót z Pasterki też był pełen emocji- na wsi latarnie gasną o 22, zatem po omacku wracaliśmy- i dziękowałam (!) za wszelkie fajerwerki- oświetlały drogę do Domu...
Po takim powrocie wiadome już było, że należy opisać te wszystkie magiczne chwile Domu- zatem zaczęłam pisanie- całkiem nieźle idzie. kilka starych zdjęć do jutra wrzucę :)
Zmagam się także z bólami poważnymi, ale w czasie problemów z lekarzami, aptekami to raczej przemilczę swe przygody.
Córuś Młoda mi się starzeje w oczach- już w niedzielę stuknie jej 16, sama nie wiem kiedy to minęło. Będą zatem słodkości, sporo wspomnień, a przez to i dostrzegania różnic marzeń wszelkich (to może nie jest zrozumiałe- bardzo osobiste jednak).
Święta ukochane spędziłam (z Młodą i Kotem) u Rodziców w górach- było jak zwykle bosko. Młoda z Mam upichciły racuchy- aż bolało, że zdjęć im nie zrobiłam. Gdy zasiadaliśmy do wieczerzy, za oknem była wiosna, ale magia miejsca dała znać i tej zimy: ok 20 spadł śnieg i pobielił skutecznie całą okolicę. Młoda z radością trzylatki wyciągnęła mnie na bitwę śnieżkową, było bombastycznie, mimo, że śnieg atakował także z dachu. Na Pasterkę szło się z uśmiechem wewnętrznego dzieciaka, działało już samo wspomnienie propozycji Młodej (podczas bitwy jeszcze)- "Mamo, chodźmy pod kościół- podlejemy zamek wodą, może znowu zamarznie". Zamek nie zamarzł, ale i tak było magicznie- czarna bryła kościółka świeciła pięknymi witrażami, efekt niesamowity- te małe okienka z feerią barw okraszone radosną, pobieloną śniegiem kolędą. Magia w pełnej krasie. Powrót z Pasterki też był pełen emocji- na wsi latarnie gasną o 22, zatem po omacku wracaliśmy- i dziękowałam (!) za wszelkie fajerwerki- oświetlały drogę do Domu...
Po takim powrocie wiadome już było, że należy opisać te wszystkie magiczne chwile Domu- zatem zaczęłam pisanie- całkiem nieźle idzie. kilka starych zdjęć do jutra wrzucę :)
poniedziałek, 3 października 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)

