niedziela, 29 stycznia 2012

księżycowo dla Gary'ego

Zawieszka na wesoło- literki przy moich obolałych łapkach robiło się zabójczo, ale całkiem fajnie wyszło.




środa, 11 stycznia 2012

aż strach wrócić

przypadkiem odkryłam, że już 3 miesiące nie pisałam magiJagi... Masakra... Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że ciężko pracowałam fizycznie- przez co wróciłam do maszyny do szycia. Wróciłam to brzmi dumnie, a tak po prawdzie uczyłam się od podstaw, przy okazji uszyłam kilkadziesiąt wypoczynków (sofy, tapczany, itp), sobie firanki i przeróbki toreb, butów, spodni, Mamie sukienkę. Od czasu do czasu przeszywam także kartki :)
Zmagam się także z bólami poważnymi, ale w czasie problemów z lekarzami, aptekami to raczej przemilczę swe przygody.
Córuś Młoda mi się starzeje w oczach- już w niedzielę stuknie jej 16, sama nie wiem kiedy to minęło. Będą zatem słodkości, sporo wspomnień, a przez to i dostrzegania różnic marzeń wszelkich (to może nie jest zrozumiałe- bardzo osobiste jednak).
Święta ukochane spędziłam (z Młodą i Kotem) u Rodziców w górach- było jak zwykle bosko. Młoda z Mam upichciły racuchy- aż bolało, że zdjęć im nie zrobiłam. Gdy zasiadaliśmy do wieczerzy, za oknem była wiosna, ale magia miejsca dała znać i tej zimy: ok 20 spadł śnieg i pobielił skutecznie całą okolicę. Młoda z radością trzylatki wyciągnęła mnie na bitwę śnieżkową, było bombastycznie, mimo, że śnieg atakował także z dachu. Na Pasterkę szło się z uśmiechem wewnętrznego dzieciaka, działało już samo wspomnienie propozycji Młodej (podczas bitwy jeszcze)- "Mamo, chodźmy pod kościół- podlejemy zamek wodą, może znowu zamarznie". Zamek nie zamarzł, ale i tak było magicznie- czarna bryła kościółka świeciła pięknymi witrażami, efekt niesamowity- te małe okienka z feerią barw okraszone radosną, pobieloną śniegiem kolędą. Magia w pełnej krasie. Powrót z Pasterki też był pełen emocji- na wsi latarnie gasną o 22, zatem po omacku wracaliśmy- i dziękowałam (!) za wszelkie fajerwerki- oświetlały drogę do Domu...
Po takim powrocie wiadome już było, że należy opisać te wszystkie magiczne chwile Domu- zatem zaczęłam pisanie- całkiem nieźle idzie. kilka starych zdjęć do jutra wrzucę :)

piątek, 2 września 2011

prosto- wianki

wróciłam z długich wakacji, gdzie rzecz jasna nie obyło się od ręcznych robótek...
ale w pierwszej kolejności krok po kroku wiankowe
posługuję się formatem Gazety W., Dwie strony zwijamy po ukosie


następnie formujemy kształt późniejszego tworu, np koło, serce, budka dla ptaków






następnie z gazety wydzieramy długie pasy- ich szerokość jest zależna od wielkości naszego wianka- szersze do większych

wspomniane paski są nawijane na nasz "szkielet"- obwijane szkielety powiększają swą objętość




ostatni papierek obwijaczek mocujemy magicznie (klejem z bajek), a potem to już jak serce/los/Bóg/wyobraźnia/inne chce
Ja dostałam worek słomy od znajomych pierwszego małża


chciałam wykorzystać do świątecznych- bo już zamówienie się kroi- wiadomo słoma, wiejskie/etniczne/folklorystyczne/rustykalnie ozdoby/zabawki/inne kurzołapacze okołochoinkowe... no ale, oczywiście- kiedy byłam małym dzieckiem to słoma była długa, zwykle bez chwastów, no i postarzałam, bo słoma poszatkowana niemiłosiernie... generalnie pewnie skończy jako ekowypełniacz zabawek, no ale popróbowałam i do zdjęć

potem nawinął się nowy domownik- kochanieńki, kochanieńka Wiśnia i trochę zamieszała


no ale, efekty są inne- dziś tylko jeden, bo światło już słabe było...

ufff-Ówwww jutro więcej szczegółów minionego lata.

Dziś jeszcze kolejne modlitwy za Paulę i jej Rodzinę- sraki są gupie, walka jest cudem. Myśli ciepłe, serca gorące, całą duszą Was wspieram.

piątek, 8 lipca 2011

sms-czyli telefonicznym skrótem, bo...

... oj bo, bo tak tylko zdjęcia mogłam zrobic, bo oczy..wiście zapomniałam naładowac bateryjki (ubóstwiam to słowo z dzieciństwa) do aparatu... Zatem będzie mało i w jakości, że pożal się na blogu. Słowem bosko, bo bez odpowiedzi :D nieistotne, po prostu potrzebuję takiego nikłego nawet śladu po sobie i już. Blog terapeutyczny :)
Na słodko- znajome czekoladki od krowy, która zachęca do bliskości, tulenia i delikatności:

a także jeden z trzech- ale nie świąteczny wianuszek- w koronkach w różnych wydaniach:

Dodam tylko, że koronki są na wianku, przeplatane fioletowymi paskami. Również kwiaty zrobione z tegoż materiału, a motyl (podwójny) z papieru z naniesioną warstwą serwetki. Jest już zamówienie od chętnej na podobne- zatem postaram się zrobic foto krok po kroku- to bardzo eko praca.
Pozostałe prezenty pozostawię sobie w pamięci- bo urodziny już jutro, a Mama czasem tu zerka :)